Niby nic a kolejne marzenie spełnione- muzeum sióstr Bronte.

W ostatnią niedzielę udało mi się spełnić jedno z moich małych marzeń- w końcu, w dziesiątą rocznicę mojego pobytu na wyspach odwiedziłam muzeum sióstr Bronte. Znajduje się ono w uroczym maleńkim miasteczku Haworth, którego to centrum wygląda tak:

20150920_143752_HDR

Czy mieliście kiedykolwiek tak, że marzyliście o czymś i spełnienie tego marzenia wydawało się całkowicie poza zasięgiem?  Tak właśnie było, kiedy na przełomie 2004 i 2005 roku, czyli pół roku przed moim niezamierzonym wyjazdem, czytałam Jane Eyre i biografię sióstr Bronte. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że wyjadę do Anglii…I nie sądziałam, że z wizytą będę czekać aż dziesięć lat!

Wplotę tu małą recenzję, którą wówczas napisałam uzupełnioną o zdjęcia.

“Po „Dziwne losy Jane Eyre” sięgnęłam podczas świąt Bożego Narodzenia, które to zapewniły całkowity spokój od trosk doczesnych i pozwoliły zająć się sprawami dalekimi od codziennej rutyny. A że byłam niedawno po lekturze biografii rodziny Bronte, pozycja ta przykuła mój wzrok. Ciekawił mnie świat widziany oczami Charlotty jak i sposób jej napisania.
Jak wiele elementów ze swojej biografii mogła tam wpleść? Ile marzeń mogło zmieścić się w powieści tej niezbyt ładnej (jak mówiono) panny, córki niebogatego pastora, mieszkającej na odludziu gdzieś w zachodniej części północnej Anglii, na kamiennej plebani pośród wrzosowisk i hulających wichrów?

?????????????

Tak plebania wygląda dzisiaj. Zamieniona została na muzeum sióstr Bronte.

?????????????

Okazuje się, że wiele i jednego i drugiego. Ale zacznijmy od biografii. Nic dziwnego, że Charlotta w swojej pierwszej książce opisała dzieje guwernantki. Sama przecież nią była i stąd miała doskonały punkt odniesienia. Podstawowe wykształcenie zdobyła w Cowan Bridge, ale był to czas, który odbił się mocno na psychice Charlotty. Ówczesna szkoła w porównaniu z dzisiejszą to więzienie o zaostrzonym rygorze (lub gorzej), z tym, że mieszkać musiały tam wrażliwe dzieci, nie twardzi przestępcy. Przeżycia, nauczycieli i warunki opisała niemal dosłownie. W Jane Eyre jest to szkoła w Lowood, gdzie pastor Brocklehurst używa piekła i wiecznego potępienia by nakłonić najmłodszych do zbożnego życia. Poza tym spartańskie warunki: mycie w lodowatej wodzie, skąpe jedzenie, wędrówki do kościoła, nawet w najgorszą pogodę, przesiadywanie w kościele, często w przemoczonych chodakach. Czym to mogło zaowocować? Śmiercią tylko. Tak jak w rzeczywistości, w Jane Eyre mamy epidemię tyfusu. Jednak Charrlotta pisze o tym zdawkowo, jakby chciała pominąć jakieś bolesne wspomnienia. Stwierdza nawet, że los na pensji poprawił się, gdyż było mniej jedzących. Dlaczego? Może to wspomnienie zmarłych na suchoty (gruźlica) sióstr — Marii i Elżbiety nie dawało jej spokoju?

20150920_145400_HDR

?????????????

Następnie było kilka swobodniejszych lat w domu, po czym wysłano ją do szkoły w Roe Head, po której Charlotta została guwernantką. Z tego okresu również możemy znaleźć opisy jakby przerysowane z rzeczywistości. Charlottę traktowano jak osobę podległą, niejako „gorszego gatunku”. Cierpiała z tego powodu jej urażona duma, może dlatego w książce to Jane jednak, zwykła szara guwernantka, ma szansę na prawdziwą miłość a nie piękna panna Ingram, która pomimo pięknych sukien, cudnej urody nie zachwyca pana domu, Edwarda Rochestera. Wręcz odwrotnie, wykorzystuje on ją aby wzbudzić w Jane zazdrość i aby ta wyjawiła w końcu swoje uczucie.

Zapewne wątków biograficznych jest o wiele więcej, ale powiedzmy sobie jeszcze o marzeniach, jakie miała Charlotta i Jane. Obie pragnęły miłości i niezależności i dostały ją. Charlotta niezależność uzyskała dzięki pisarstwu, Jane dziedziczy spadek. Charlotta wychodzi w końcu za mąż za pastora Artura Bell Nichollsa, Jane odnajduje oślepionego i okaleczonego Rochestera i teraz nic nie stoi na przeszkodzie, aby żyć długo i szczęśliwie.

W sumie całość dość naiwna, ale czyta się lekko i swobodnie. W pewnym jednak momencie rzuciłam książkę i stwierdziłam, że dziś nikt tak by nie postąpił, jak Jane w wielu wypadkach postąpiła. Potem zaś uświadomiłam sobie, że Jane Eyre to powieść nie z tego wieku i zaletą jej jest to, że właśnie przyjrzeć się możemy wszelkim niuansom towarzyskim, że pokazuje życie, którego już nie ma. Poza tym Charrotta niewątpliwie zostawiła tam swojego ducha wplatając doświadczenia, obserwacje i przemyślenia i to jest zarówno cenne, jak i ciekawe”.

 



Comments are closed.

?????????????
Coś jak Cosik
baba yaga poezja_33
banner3
Grazyna Winniczuk
banner
plakat akt
Erotyczne zdjęcia i o tym, jak mało erotyki ma w sobie sesja zdjęciowa