Podróże małe i duże- autorka dla dzieci warta polecenia.

Wyobraźcie sobie, że spacerujecie po ulicy, albo jesteście w trakcie zakupów, gdy nagle widzicie waszego ulubionego pisarza. Co robicie? Prosicie o autograf? Spoglądacie ukradkiem czy całkiem odważnie? Czy macie odwagę aby się przynajmniej przywitać?
Kiedy mnie spotkała taka sytuacja, skamieniałam. Dawno temu zaczytywałam się w powieściach Wiliama Whartona i marzyłam aby go spotkać. Istny przypadek sprawił, że będąc we Wrocławiu wstąpiłam do księgarni, zakupiłam książkę o nim a potem poszłam zwiedzać ratusz. Otóż na samym szczycie ratuszowej wieży stanęłam z nim oko w oko i nie byłam w stanie wykrzytusić słowa. Nie wiem już, jak poprosiłam o autograf, który wpisany został do książki trzymanej pod pachą, ale długi czas jeszcze nie mogłam uwierzyć we własne szczęście.
A w Newcastle czy wiecie kogo można było spotkać jeszcze kilka lat temu? Ni mniej ni więcej tylko Evę Ibbotson, znaną również i w Polsce.
Pani Ibbotson pisała przeważnie dla dzieci choć na swoim koncie ma również powieści i dla dorosłych. Czy nie słyszeliście o książkach takich jak „Tajemnica peronu 13”, „Wyspa duchów”, „Dzikie oczy Amazonki”? Jeśli nie, to czas namówić swoje pociechy na sięgnięcie po którąś z nich. Zwłaszcza w Waterstones znajdziecie ich trochę, bo ta pisarka napisała ponad 20 książek dla młodych czytelników.

Pisarkę spotkałam przy okazji założenia klubu „Bonanza” dla dzieci w bibliotece w Jesmond w 2008 roku. Pisarka zmarła w 2010 roku a The Guardian pięknie ją opisal w nekrologu tutaj.

„Dzikie oczy Amazonki” czyli „Journey to the River Sea” była pierwszą książką czytaną przez klubowiczów i powiem szczerze, że sama przeczytałam ją jednym tchem.

Journey-to-the-River-Sea-by-Eva-Ibbotson
Opowiada ona o osieroconej Mai, której dalsi krewni odnajdują się w dalekiej Brazylii. Maja wraz z guwernantką (jest przełom XIX wieku) wyrusza w daleką podróż. Wyobraża sobie, że życie w dzikiej Amazonii jest fascynujące i pełne przygód. Okazało się, rodzina mieszka w zupełnej izolacji od świata i typowo po angielsku. Zabronione jest wychodzenie na tak zwane podwórze, trzeba nosić białe rękawiczki i gorsety, nawet pomimo morderczych upałów.
Na spotkaniu pani Ibbotson nadmieniła, że w jej powieściach czarny charakter to taki, który źle odnosi się do zwierząt, nawet tak paskudnych jak komary (jeśli powiem wam, że jej mąż był etymologiem, to staje się jasne, dlaczego pisarka staje po stronie wszelkiego życia). Dokładnie możemy zaobserwować to w „Journey to the River Sea”. Pani domu bez ustanku marnuje pieniądze na coraz to nowe i lepsze środki do zwalczania owadów (bezskutecznie). Dzieci (oprócz Mai są jeszcze dwie niezbyt przyjemne bliźniaczki), nie mogą mieć żadnego zwierzątka, nawet okien się nie otwiera w obawie przed wszystkim co lata. Maja czuje się jak w więzieniu, ale dzięki mądrej guwernantce (też wyjętej z prawdziwego życia) udaje jej się wymykać na zewnątrz. Zaczyna się więc pasjonująca przygoda, pełna intryg i niebezpieczeństw.
Według autorki wszystkie książki dla dzieci powinny dobrze się kończyć i tak jest oczywiście w każdej z jej powieści, dlatego chyba można powiedzieć, że są książkami szczęśliwego dzieciństwa. Mają jeszcze jeszcze kilka zalet, do których można zaliczyć wspaniałe poczucie humoru, niesamowitą wyobraźnię, harmonijne budowane napięcie i przede wszystkim przekazywanie podstawowych wartości. Dzieci znajdą w jej książkach wszystko, co dziecięcy umysł tak lubi: czarownice, duchy, smoki, ukryte, aczkolwiek bliskio istniejące inne światy, intrygi, mrożące krew w żyłach przygody, niebezpieczeństwa, dobre i złe postaci. Te ostatnie, ku naszej radości, zawsze otrzymują sprawiedliwą i często wymyślną karę.

51t1ln7ADXL.SX31651Dd6QQQHJL.SX316the-great-ghost-rescue-978144726566501



Comments are closed.

cudak
Nie wyrzucajcie starych skarpet! Zróbcie Cosika!
baba yaga poezja_33
banner3
Zmory i metafory w chatce Baby Yagi
plakat akt
Erotyczne zdjęcia i o tym, jak mało erotyki ma w sobie sesja zdjęciowa