Simon Armitage i czyste kartki.

Z okazji festiwalu Books on Tyne miałam możliwość spotkania znanego angielskiego poety Simona Armitage.

Sala była pełna. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Nigdy go nie spotkałam, a jako iż od dziesięciu lat żyję bez telewizji, nie miałam okazji go widzieć nawet tam. Powiem szczerze, iż nigdy nie czytałam jego poezji czy prozy…wielki błąd! Szybko muszę to nadrobić! Przed spotkaniem postanowiłam nabyć jego tomik, wybrane wiersze wydały się sensowne aby poczuć ducha jego twórczości.

File 01-12-2015, 22 31 41

Poeta czytał wybrane przez siebie wiersze perfekcyjnie. A nie każdy tak niestety potrafi. Wywoływał śmiech ale i poruszał, ktoś z kim rozmawiałam po spotkaniu powiedział, że często jego wiersze są tragikomiczne i rzeczywiście można było to odczuć.

Po raz kolejny też przekonalam się, iż naprawde warto chodzić na spotkania poetyckie. Ktoś kiedyś po moim powiedział, że jak się czyta te moje wiersze, to się czyta i albo trafi albo i nie, ale jak jak czytam, z całą oprawą, ze wstępem albo raczej wyjaśnieniem, to trafia każdy. Dokładnie takie same odczucia miałam słuchając Armitage. One po prostu były zrozumiałe i klarowne, dzięki właśnie opowieści, jak i dlaczego, kiedy i po co i tak dalej.

Chciałam jednak też pokazać tytułowy wiersz tego tomiku, który nabyłam. Nie znalazłam tłumaczenia na nasz język. Przeczytajcie do końca! Jest to bowiem, jak dla mnie wiersz wyśmienity i ciekawy. Zaraz powiem dlaczego.

Paper aeroplanes

The man sitting next to me on the flight
was reading a blank book, keen eyes
panning left to right across empty leaves, fingers
turning from one white space to the next.

Sometimes he’d not agreeably or shake his head,
or painstakingly underline some invisible text
with red ink, or decorate the margin
with an exclamation mark or asterisk.

it was a hefty-looking tome, hand- stitched
but wordless front and back and down the spine.
Coming in to land he laid the silver ribbon-marker
between two bare pages to save his space.

I was wearing noise-cancelling headphones,
listening to fine mist, when he leaned across
and shouted, ‘Forgive the intrusion, but
would you sign this for me? I think it’s your best.’

 

I co? Niespodziewane zakończenie?! Jest w nim coś, czego i ja sama doświadczyłam. Chodzi tutaj bowiem głównie o to, że w jakiś dziwny sposób, to, co zostało już napisane, stworzone, tomik, książka, przestaje być dla autora  ZAUWAŻALNE. W momencie postawienia przysłowiowej kropki nad i, ja już chcę nowych wyzwań, już zapomniałam (choć przecież oczywiście, że nie) o tym, że takie wiersze powstały. Dziwne to jest, bo przecież na przykład ja, marny robaczek, muszę sama swój tomik promować i sprzedawać, a jak, kiedy o skończonym dziele wcale się nie chce nawet myśleć…I tak “Opuszczony dom” leży w szafie. Cosik też się położył i na dźwięk swojego imienia kuli się jeszcze bardziej. Znika. Wszystkie kartki tam są czyste.

Ten wiersz naprawdę dał mi do myślenia, albo raczej celnie oddał to, czego ja sama nie mogłam wyrazić.

Co jeszcze odkryję w jego wierszach?

 

File 01-12-2015, 22 31 12



Comments are closed.

Taka Baba Yaga jak ja nie taka straszna
Czytam więc jestem.
z kochankiem
Sesja druga- malowanie ran, skamieniała kobieta i upadły Ikar
Simon Armitage i czyste kartki.